Nie ważne ile zrobisz dobrego, ludzie i tak będą wytykać Ci błędy.
Wychodzę z szatni, przed sobą widzę dziesięciu facetów z pasją, z poświęceniem, z miłością do tego klubu. Facetów, którzy dla zwycięstwa zrobią wszystko, facetów, którzy może się nie lubią, może jeden jest lepszy od drugiego ale w szatni jesteśmy jednym organizmem bez podziału na lepszych i gorszych ludzi. Sędzia dał znak, że przerwa się skończyła. Blask reflektorów i fleszy stresuje. Na tablicy wyników przy naszym herbie widać "0", a przy herbie Malagi "1". Trybuny Camp Nou skandują "Barca!". Na strefie VIP zobaczyłem Samirę w mojej koszulce, uśmiechnąłem się do niej, a ona mi pomachała. Nagle gwizdek- zaczynamy drugą połowę!
Po rozpoczęciu Leo podał mi piłkę, w mojej głowie 1000 myśli. Nagle gdy się "obudziłem" rywal pędził z piłką w stronę naszej bramki... Zaraz, chwila- przecież przed chwilą miałem ją pod stopą- pomyślałem.Obrońcy wybili piłkę na aut. Podszedł do mnie Carles i klepiąc mnie w twarz powiedział: "Maicon, obudź się!". Po przejęciu piłki przez naszych obrońców znowu znalazłem futbolówkę pod nogą. Zagrałem daleką piłkę do Alexisa. Nawet nie widziałem akcji do końca ale po niej zobaczyłem naszą "9" z szerokim uśmiechem na twarzy. Cesc klepnął mnie po ramieniu.
- Dobra robota.- powiedział
Lekko się uśmiechnąłem, nie miałem powodów do cieszenia się skoro w tym meczuu byłem bezproduktywny. Spojrzałem na trybuny ponownie, a Samira pokazała serduszko w moją stronę. Była 80.minuta, postanowiliśmy "usiąść" na rywalu. Cały czas rozgrywaliśmy piłkę.. Nagle ja i Neymar wyszliśmy na dwóch obrońców rywali. Ominąłem jednego i już miałem zagrać Ney'owi lecz zauważyłem, że obrońca by przejął piłkę. Postanowiłem strzelić ,bramkarz obronił. Brazylijczyk naskoczył na mnie z pretensjami w czasie gdy rywal przeprowadzał kontratak.
- Dobra, skończ już! - zgasiłem naszą "11"
Rywale strzelili na 1-2, popatrzyłem na zegar: 90.minuta. Chcieliśmy wznowić grę lecz sędzia gwizdnął 3 razy. Koniec! Próbowałem wytłumaczyć Neymarowi jak to wyglądało z mojej perspektywy lecz on tylko chamsko skomentował: "zamknij mordę!". Jaka gwiazdeczka- pomyślałem. Samira zeszła na murawę.
- Nie martw się kochanie.- rzekła.
- Poczekaj na mnie na parkingu.- powiedziałem
Pocałowaliśmy się. W szatni nikt nie powiedział, że to przeze mnie. tylko Neymar miał problem. Ech...strasznie denerwował mnie więc żeby do niczego nie doszło szybko wyszedłem z szatni. Samira czekała na mnie w aucie, wsiadłem i pojechaliśmy do domu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mój kolejny blog. Nw czy będzie wam się podobał ale będę pisał. Ten wpis dedykuję pewnej osobie , która ostatnio bardzo mi pomaga :) Dziękuje Ci <3 Wkrótce pojawią się bohaterowie. Maicon :D



Mmmmm *o* Jeej, świetne ;3 Czekam na kolejny z niecierpliwością i na bohaterów oczywiście ;) ;*
OdpowiedzUsuńMmm, świetny prolog *__* A ten początek był taki piękny, że miałam łzy w oczach <3 Czekam na 1 rozdział :)
OdpowiedzUsuńŚwietny prolog <3 ! *-* Czekam na rozdział ;)) *_______*
OdpowiedzUsuńuuuuu fajnie się zapowiada :**** czekam na pierwszy rozdział :3
OdpowiedzUsuńps nie podoba mi sie taki Ney XDDD
Taki Ney jest potrzebny XD
UsuńCiekawy prolog ! :D
OdpowiedzUsuńJakbyś mógł mnie informować o rozdziałach na asku, byłabym wdzięczna :)
http://ask.fm/Barcelonkaaaa
no fajnie fajnie ale popacz co Ci na asku napisałam :)
OdpowiedzUsuńzły Ney . xddd
OdpowiedzUsuńciekawie się zapowiada :3
teraz czekamy na więcej . :33 /paatq10
Maicon, weź mnie nie osłabiaj. Ja nie mam weny a tu Ty bloga piszesz? XD Brawa na stojąco ;)
OdpowiedzUsuńświetnie się zapowiada :)
OdpowiedzUsuńW końcu znalazłam czasu xd Świetny :)
OdpowiedzUsuń