środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 1.

Nie sztuką jest się zauroczyć, zakochać... sztuką jest pokochać.

Obudziłem się rano. O wczorajszym meczu wolałbym zapomnieć. Trening miałem po południu więc postanowiliśmy z Samirą wyskoczyć na zakupy.
*** w centrum handlowym ***
Prasa rozpisuje się o naszej porażce. "Słaba Barcelona poniżona przez będącą w kryzysie Malagę"- to tylko jeden z wielu nagłówków . Nie ma co oszukiwać się- zagraliśmy słaby mecz, ja zagrałem fatalnie. Chodziliśmy po...
- W sumie to po co my chodzimy właściwie?- spytałem
- Po jakieś nowe ubrania i takie tam.- odpowiedziała Samira
- Aha... to wiele wyjaśnia.- stwierdziłem.
Byłem tak zamyślony, że cały czas szedłem przed siebie, gdy stawała nie zauważałem tego. Nagle usłyszałem jej głos wołający mnie:
- Maicon, chodź tu!
- Słucham?- spytałem jak przybyłem na miejsce
- Jak myślisz... będzie mi dobrze w tym stroju kąpielowym? A może dobiorę inny stanik?- spytała
Naprawdę, mnie się o takie rzeczy pytać... nagle jakiś głos mnie wybawił:
- Ten stanik będzie Ci bardziej pasował- powiedziała uśmiechnięta, nieznajoma dziewczyna.
Za dziewczyną stał Bartra.
- Witam prezesie!- przywitałem się żartobliwie jak zawsze z nim
- A no witam kierownika!- odpowiedział- Co tu robicie?- spytał
- Shopping...- odpowiedziałem- A my to się chyba nie znamy- zacząłem mówić do dziewczyny- Maicon jestem- przywitałem uśmiechając się.
- Dominika- odpowiedziała dziewczyna również uśmiechając się
Co do Marca... spoko gość. Zawsze się razem z czegoś śmiejemy, czasami w szatni patrzą na nas jak na idiotów. Mogę go nazwać przyjacielem.
- A co wy robicie?- zapytałem 
- Jesteśmy tu z...- przerwano Marcowi
- Hej!- powiedziała jakaś dziewczyna
- Z tą właśnie panią i jej partnerem!- dokończyła Dominika
No to było dopiero wejście- pojawił mi się nagle błysk w oku. Stanęła przede mną piękna dziewczyna, gdzieś w moim wieku- pomyślałem. Gdzieś już ją widziałem. Nagle podszedł on.. i ją pocałował.
- Neymar...- pomyślałem, że to na jego prezentacji musiałem ją widzieć.
- Maicon... podać piłki nie potrafisz, a chcesz pomóc dziewczynie?- powiedział szyderczo Brazylijczyk.
- Riposta cienka jak Twoja gra. - odpowiedziałem 
- Panowie... Spokojnie, spokojnie!- uspokoił Hiszpan
- Cześć... jestem Maicon. A Ty?- zwróciłem się do dziewczyny Neya całując ją w dłoń.
- Bruna. Miło mi. - uśmiechnęła się dziewczyna
- Mi także.
Patrzę obok, a tutaj Samira obściskuje się z naszą "11-stką". Nie byłem tyle co zazdrosny lecz zniesmaczony tym widokiem.
- Samira, musimy już wracać. Muszę przygotować się na trening. Chodźmy. Do zobaczenia panowie. - pożegnałem się i udaliśmy się do samochodu.

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Więc tak... rozdział dedykuję Dominice. Rozdział taki trochę bez sensu ale jak to stwierdziła Dominika- "ten rozdział ma ukryty sens" XD Prawdopodobnie nie będzie wam się on podobał. Maicon :)

 

sobota, 30 listopada 2013

Prolog

Nie ważne ile zrobisz dobrego, ludzie i tak będą wytykać Ci błędy.

Wychodzę z szatni, przed sobą widzę dziesięciu facetów z pasją, z poświęceniem, z miłością do tego klubu. Facetów, którzy dla zwycięstwa zrobią wszystko, facetów, którzy może się nie lubią, może jeden jest lepszy od drugiego ale w szatni jesteśmy jednym organizmem bez podziału na lepszych i gorszych ludzi. Sędzia dał znak, że przerwa się skończyła. Blask reflektorów i fleszy stresuje. Na tablicy wyników przy naszym herbie widać "0", a przy herbie Malagi "1". Trybuny Camp Nou skandują "Barca!". Na strefie VIP zobaczyłem Samirę w mojej koszulce, uśmiechnąłem się do niej, a ona mi pomachała. Nagle gwizdek- zaczynamy drugą połowę!
***
Po rozpoczęciu Leo podał mi piłkę, w mojej głowie 1000 myśli. Nagle gdy się "obudziłem" rywal pędził z piłką w stronę naszej bramki... Zaraz, chwila- przecież przed chwilą miałem ją pod stopą- pomyślałem.Obrońcy wybili piłkę na aut.  Podszedł do mnie Carles i klepiąc mnie w twarz powiedział: "Maicon, obudź się!". Po przejęciu piłki przez naszych obrońców znowu znalazłem futbolówkę pod nogą. Zagrałem daleką piłkę do Alexisa. Nawet nie widziałem akcji do końca ale po niej zobaczyłem naszą "9" z szerokim uśmiechem na twarzy. Cesc klepnął mnie po ramieniu.
- Dobra robota.- powiedział
Lekko się uśmiechnąłem, nie miałem powodów do cieszenia się skoro w tym meczuu byłem bezproduktywny. Spojrzałem na trybuny ponownie, a Samira pokazała serduszko w moją stronę. Była 80.minuta, postanowiliśmy "usiąść" na rywalu. Cały czas rozgrywaliśmy piłkę.. Nagle ja i Neymar wyszliśmy na dwóch obrońców rywali. Ominąłem jednego i już miałem zagrać Ney'owi lecz zauważyłem, że obrońca by przejął piłkę. Postanowiłem strzelić ,bramkarz obronił. Brazylijczyk naskoczył na mnie z pretensjami w czasie gdy rywal przeprowadzał kontratak.
- Dobra, skończ już! - zgasiłem naszą "11"
Rywale strzelili na 1-2, popatrzyłem na zegar: 90.minuta. Chcieliśmy wznowić grę lecz sędzia gwizdnął 3 razy. Koniec! Próbowałem wytłumaczyć Neymarowi jak to wyglądało z mojej perspektywy lecz on tylko chamsko skomentował: "zamknij mordę!". Jaka gwiazdeczka- pomyślałem. Samira zeszła na murawę.
- Nie martw się kochanie.- rzekła.
- Poczekaj na mnie na parkingu.- powiedziałem 
Pocałowaliśmy się. W szatni nikt nie powiedział, że to przeze mnie. tylko Neymar miał problem. Ech...strasznie denerwował mnie więc żeby do niczego nie doszło szybko wyszedłem z szatni. Samira czekała na mnie w aucie, wsiadłem i pojechaliśmy do domu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------  
Mój kolejny blog. Nw czy będzie wam się podobał ale będę pisał. Ten wpis dedykuję pewnej osobie , która ostatnio bardzo mi pomaga :) Dziękuje Ci <3 Wkrótce pojawią się bohaterowie. Maicon :D